4 listopada 2012

Oczekiwanie na cud

Dobra, przyznam się. Zrobiłam to. Zarejestrowałam się na pewnym portalu, który służy do zawierania mniej lub bardziej (nie)zobowiązujących znajomości. Osoby namawiające mogą czuć się winne ;) 

Pierwsze zetknięcie z takim miejscem rodzi coś na kształt szoku i podniecenia. Nagle opada człowieka chmara facetów (plus jedna pani, która po początkowym podejrzewaniu jej o inną orientację okazuje się być po prostu pomocnym pracownikiem portalu) i sto milionów mrugnięć i maili od nieznajomych; wydaje się więc, że znalezienie kogoś fajnego będzie proste jak penis, i potrwa góra 5 dni. Gdy jednak zagłębiam się w te wszystkie wiadomości - nagle jakby ktoś zdmuchnął świeczkę na torcie i jest po herbacie. 

Losie. Przebić się przez to stado dziwadeł graniczy z cudem. Przepraszam, nie chcę nikogo wyśmiewać, być może są to naprawdę fajni ludzie face to face, ale ja mam zboczenie przez blog i naprawdę nie umiem rozmawiać wirtualnie z kimś, kto np. na moje zagajenie odnośnie czegoś z jego profilu odpowiada mi: "Biorę cię w ciemno!". Moja wyobraźnia rusza pełną parą i albo widzę, że on mnie chce brać ciemną nocą w ciemnym aucie, albo chodzi mu o jakąś wyjątkowo ciemną część mojego ciała ;P No i co tu takiemu odpisać, żeby nie nawiązać w żaden sposób do seksu? Zaczynają mnie też już wkurwiać maile pt. "Powiedz mi coś więcej o sobie", ewentualnie "Co tam słychać u ciebie". Jeden zapytuje, czy miałabym ochotę korespondować, i zaprasza mnie do znajomości, to naprawdę ładnie z jego strony ;D Nie odpisuję na to, więc biedak dobija się dalej, o co mi chodzi, czy może nie rozmawiam z nieznajomymi :D (Ciekawe, po co miałabym w takim razie zakładać konto). W międzyczasie mam też już od innego zaproszenie do spa. Czy ludzie naprawdę nie rozumieją, że słowa są po to, żeby kogoś zaczarować? Wiem, czepiam się i jestem bezczelna, wymagając od kogokolwiek zaangażowania, tylko że mi nie chodzi o to, by pisać maile na 15 stron, czasem wystarczy jedno zdanie, ale celne, pokazujące, że ktoś ma zbieżne poczucie humoru itd... Aczkolwiek wydaje mi się, że i tak nie trafiają mi się aż tak bardzo "wyjątkowi inaczej". Ci "moi" nawet w większości potrafią napisać składne zdania i robią mało błędów ortograficznych! Czuję się podbudowana, haha. A tak szczerze mam nadzieję, że to, co spłodziłam o sobie, w jakiś sposób dalej będzie kosiło półgłówków i zostawiało jednak mimo wszystko w miarę normalnych. A przynajmniej takich, którzy nie będą mnie nękać namawianiem na seks.

Generalnie ciekawe opisy to rzadkość. Króluje moje ulubione "jestem jaki jestem" :D No doprawdy, uwielbiam. Na drugim miejscu widnieje "napisz, a sama się przekonasz" ex aequo z "nie lubię/nie umiem pisać o sobie/nie lubię się chwalić" oraz "tak naprawdę znają mnie tylko ci, którzy mnie znają" (no niebywałe!). Na trzecim miejscu stawiam ekipę, która uważa, że nikt nie czyta tych opisów, więc po co się wysilać :D Jest też koleś, który w miejscu, gdzie należy opisać siebie... obrzuca błotem kobiety. Bo my takie be, bo niczym się nie interesujemy, bo puste lale, które nie widzą świata poza swoim własnym wyglądem. Co ciekawe, poniżej nasz lowelas dodaje, że panienki bez foty w profilu mogą się od razu odpałować, bo on nie będzie na takie tracić cennego czasu i energii :) 
Ale póki co wygrywa pan, który na swoje główne zdjęcie wybrał takie prosto spod prysznica, z jedną ręką (tak wielką, że spokojnie mógłby mnie nią złamać na pół), przeczesującą bujny włos, który rośnie mu również na obfitej piersi i pod pachą. Nie zdjęcie mnie jednak najbardziej frapuje, jeno podpis, który głosi: "Może to ty". Teraz to ja już nie wiem, kogo on szuka, ale że nie kobiety, to pewne :)

Żeby jednak nikt mnie nie posądził o dyskryminację, uczciwie przyznaję, iż z kobietami wcale nie jest lepiej. Poprzeglądałam sobie konkurencję i stwierdzam, że faceci mają tak samo przejebane jak ja :) Wśród pań dominuje oczywiście "jestem jaka jestem" oraz wszystkie inne konfiguracje usiłowań, by tylko nie napisać nic ciekawego. Kolejny częsty motyw to wymienianie, jaką to się jest niezwykłą, inną, szaloną i zwariowaną (absolutna standardowość dwóch ostatnich zdaje się sugerować, że duża część populacji w naszym kraju ma nie po kolei w głowie. Hm, w zasadzie może i racja), nieprzystosowaną, delikatną oraz romantyczną. Urzekają mnie opisy w stylu "lubię waniliowy i pistacjowozielony kolor, zbierać nenufary z powierzchni krystalicznego stawu, chłonąć zapach świeżo rozpalonej świecy o kształcie kwiatu paproci i szeptać czule w uszko do ciebie, mój aniele". Jedna pani chce (pisownia oryginalna) "przyglądać się spod przymrożonych powiek, jak zasypiasz pod dotykiem moich włosów". Ciekawe, czy włosy też ma przymrożone :D 
Owszem, ja też czasem ukazuję światu takie cudne dyrdymały, ale robię to z potrzeby chwili, a nie kiedy chcę znaleźć jakiegoś samca. Może jestem cyniczna i zazdrosna, fokle paskudna, a mój profil też pewnie na niejednego działa odpychająco, ale gdybym była facetem, to umarłabym na widok powyższego z nudów, przerażenia (że będę musiała pisać wiersze czy coś w tym rodzaju) i nadmiaru słodyczy. Dobra, wiem, ludzie są różni, nie należy mierzyć wszystkich własną miarą. Ale to również nie oznacza, iż czytając to wszystko, nie mogę pękać ze śmiechu :)

41 komentarzy:

  1. Jesteś pusta, brzydka i stara, popatrz na siebie, a w ogóle to wcale mi się nie podobasz!

    Nie pamiętam już wszystkich tekstów, jakie mi wysyłali panowie z S. ale te mnie urzekły :))) Muszę Cię rozczarować - nawet fajny opis z polotem nie odstraszy od Ciebie kretynów. Oni go nie przeczytają, a jeśli nawet przeczytają, to i tak oleją. Równie dobrze można wstawić samą fotkę.

    Moja koleżanka wyszła za mąż za faceta poznanego na S, więc wiem, że można i normalnego tam spotkać, ale to brnięcie przez bagno, utytłana po samą szyję. Króluje fast sex ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Ja jeszcze nie przeczytałąm, że jestem pusta brzydka i stara - to ostatnie chyba w ogóle nie będzie możliwe, zważywszy moją dziewczęcą fizjonomię ;) I Ci powiem, że jestem rozczarowana, napisałam parę zjadliwych maili i nie dostałam odpowiedzi. Bu ;) Ogólnie wiem, że opis nie uchroni od wszystkich, ale może zminimalizuje ich ilość ;)
      Przez bagno to mało powiedziane ;) Ale nadzieję zawsze można mieć, w końcu jest chyba skończona ilość idiotów na tym świecie? Wiem, naiwniak i idealistka ze mnie ;D Ja też znam taką parę, która się tam poznała. Fajnego człowieka można chyba poznać wszędzie (no, prawie), byle tylko wbić się we właściwy czas. I z tym jest chyba w zasadzie najtrudniej ;)

      Usuń
    2. Skończyłaś 18 lat, więc jesteś stara ;))) Tak przynajmniej myślą niektórzy. Może będziesz miała szczęście, ale dość popularne jest wyzywanie przez kolesi, którym wpadło w oko Twoje zdjęcie, wchodzą i czytają, a kiedy wyczytają, że takimi jak oni się nie interesujesz, wyjeżdżają z obelgami. Ja tak miałam dość często, bo w opisie zawarłam informację, że nie lubię starszych. Wiesz ilu chłopom to wjeżdża na ambicję? ;D W ogóle to powinno się umrzeć z radości, że ktoś się odzywa, bo przecie dotyka nas łaska przeogromna. A nie, że jeszcze jakieś wymagania ;)))

      Ale czymię kciuki, że jednak trafi się jakiś fajny i będziesz kolejną osobą, która znalazła tak drugą połówkę :)))

      Usuń
    3. Hm, no ja na swoim profilu napisałam raczej, kim się interesuję, niż kim nie ;) Póki co się sprawdza, na razie są to tylko zabawni kolesie. Chociaż mam już dość namolnego wielbiciela, który pisze do mnie już chyba 4 raz. To ten, który mnie zapraszał do korespondencji, przezornie już go olewam, nie czytam nawet, udaję, że mnie już tam wcale nie ma ;)

      3m, 3m, byłoby miło ;)

      Usuń
  2. Umarlam ze smiechu i bardzo Cie za to przepraszam :))) wiesz, ja na S. 9 lat temu poznalam Anielskiego ... ale moge smialo powiedziec, ze swiat i ludzie byli teraz inni .. bywam czasami na czatach, takiego wysiewu idiotow i polglowkow analfabetow to nie widzialam nigdy, a jesli chociaz polowa z nich rejestruje sie na portalach typu S. to wspolczuje Ci z calego serca ... Kurde, tak naprawde szalenie ciezko kogos z tego bagienka sobie wyszukac ... ale nie poddawaj sie, moze przeciez okazac sie, ze perly tez tam bywaja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mialo byc, ze wtedy inni byli ludzie i swiat ;)

      Usuń
    2. Nie musisz, ja umieram codziennie ;D
      Na czatach bywałam dawno temu i już wtedy były całe stada kretynów, więc to żadna nowina dla mnie, co więcej, mam wrażenie, że jednak wtedy było gorzej - chociaż może to dlatego, że byłam młodsza i oni też, a teraz gustuję w nieco starszych. Wiem, że niekoniecznie rozum idzie w parze z wiekiem, ale jednak jest ciut inaczej ;) A nawet jeśli nie znajdę tam miłości, to przynajmniej nie będę miała wyrzutów sumienia, że nie próbowałam ;) No i co się ubawię, to moje ;D

      Usuń
    3. Taki portal to w sumie jak kazde inne miejsce do poznawania ludzi, tylko tak jakos na skroty na poczatku, bo od razu im sie w jakis sposob zaglada do glowy. A tam moze byc roznie ;) ale pomysl ile to oszczednosci czasu i energii ... Juz sie nie moge doczekac co napiszesz jak bedziesz na etapie umawiania sie na randki :p

      Usuń
    4. To prawda, jest oszczędność, chociaż troszkę odziera wszystko z magii... Ale kto wie, może późniejsza magia mi to wynagrodzi ;) Wiem, idealistka ;)

      Usuń
  3. Oj, wspomnienia... Ale kto wie, czy po ostatnich zdarzeniach w mym życiu nie powrócę na tenże portal. Da się tam spotkać fajnych facetów, naprawdę, ale fakt faktem - czasem trzeba się przebić przez bagno pustaków i taboretów :P Tak, strasznie jestem oceniająca :> Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyda się, oj przyda... Chociaż masz rację, na szczęście jest tam trochę fajnych ludzi. Może niekoniecznie wszyscy się nadają na związek, ale do pogadania czemu nie ;) Ale że Ty masz tam wrócić? Why??

      Usuń
    2. Bo mojego faceta dopadła przeszłość i generalnie nie wiem, co z tego będzie. Czy w ogóle jeszcze coś. Wiem, że to enigmatycznie brzmi ;] Może się w końcu wywnętrznię na blogu.

      Usuń
    3. Współczuję... Przerabiałam takie "powroty przeszłości", i ostatecznie nigdy nie wynikło z tego nic dobrego, ale wiadomo - ile ludzi, tyle historii. Trzymam kciuki, żeby się poukładało dobrze!

      Usuń
  4. Nie zapominajmy jeszcze o "dzień bez uśmiechu jest dniem straconym". :) Ale i fajnych ludkòw da się spotkać. Nie dość, że męża mam "sympatycznego" to jeszcze świadka na ślubie miałam z tego samego miejsca. Baw się dobrze! :) I wcale nie czuję się winna. :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To motto jest chyba podpowiadane przez portal, dlatego tyle się tego pałęta ;D
      Ech, żeby i mnie się tak poszczęściło... ;) Ale dobrze, że Wam się udało, to dobrze wróży ;)
      Bawię się, bawię, na razie jeszcze nie wkurwiam ;)

      Usuń
    2. Ja to się na T. wkurzyłam raz na Sympatii, bo mi nie odpisywał już jakieś 5 dni, a ciągle zaglądał na mój profil. Oczywiście okazało się, że to ja mu nie odpisałam, ale zajęło mi kilka dni zanim na to wpadłam. ;)))
      A na baranów różnych się nie wkurzałam. Raczej mnie to bawiło. :) Ot taki poprawiacz humoru ta Sympatia, ale coś tam w tym jest. Poleciłam kiedyś koleżance, zapierała się ręcyma i nogyma, a teraz po ślubie z mężem i synkiem szczęsliwa jak głupia. Także nigdy nie wiadomo. :)

      Usuń
    3. Haha, Ty roztrzepańcu ;) A on co na to, robił Ci wyrzuty? ;)
      A mnie oni irytują. Ale może to dlatego, że mam PMS ;)

      Usuń
  5. Poprawiłaś mi humor tym wpisem :)) i nawet nieco mi głupio, że taki atak śmiechu mnie naszedł w obecnej sytuacji, która wymaga powagi. Ale prawda to, co napisałaś powyżej i mam podobne wnioski... Dużo tam "wariatów" i wcale nie tak łatwo o normalnego rozmówcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja znalazłam... aż zbyt normalnego. Po przekopaniu się przez tych wariatów :P

      Usuń
    2. Zazdraszczam :) bo ja też tam kogoś znalazłam, niestety po czasie okazała się ta nromalność czymś nienormalnym... ale skoro ja jestem normalna i tam byłam, to trzeba wierzyć,że więcej takich osób :)

      Usuń
    3. Też wychodzę z takiego założenia ;D A nawet jeśli nikogo nie znajdę, to godzin spędzonych na gigantycznym ubawie nikt mi nie zabierze ;)

      Usuń
  6. łoboziu i na ciebie nadeszła pora;]
    też kiedys miałam konto na taim portalu i powiem tak, że nigdy sie tak nie ubawiłam, nie obrosłam w piórka a propos własnej mądrości życiowej i inteligencji. BA! jeden koleś nawet piosenke dla mnie napisał, nagrał i przysłal;p normalnie czad..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było wydać :D Ale to prawda, można się podbudować w tym miejscu. Tzn. swoje ego, bo niekoniecznie faktem, że się kogoś znajdzie ;)

      Usuń
  7. myślę, że jak nadejdzie odpowiednia osoba, wyczujesz ją nawet przez komputer, zobaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby... Chociaż u mnie to nie taka prosta sprawa, zazwyczaj szyderstwo bierze górę ;)

      Usuń
  8. Ojj, stare czasy... Ja pamiętam, że miałam podobny ubaw niż Ty. Znalazłam może kiedyś na podobnym portalu jedną czy dwie osoby, z którymi można było w miarę porozmawiać, a reszta... napisz coś o sobie, co słychać, podaj mi swoje wymiary... czyli normalka.;) Po jakimś czasie stwierdziłam, że naśmiałam się już dość, ale cierpliwości zaczyna mi już brakować.;)
    Mimo to powodzenia Ci życzę, a nuż jak to mówią.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyda się ;) To prawda, też czekam, aż moja granica zostanie przekroczona. Chociaż mam tam paru takich, z którymi przyjemnie się gada. Ale ileż można tylko gadać ;P

      Usuń
    2. Ciesz się, że jednak znalazłaś takich paru, to jak ze świecą szukać.;) A poza tym od czegoś trzeba zacząć, a gadanie to na dobry początek jak znalazł!:P

      Usuń
    3. To prawda, bez gadania nie ma rozmowy ;) Rozmowy o reszcie, rzecz jasna ;)

      Usuń
  9. Oj to się dzieje widzę ;) A tak na poważnie to znalezienie kogoś w ten sposób jest możliwe, wierzę w to, ale trzeba być bardzo ostrożnym i mieć do tego gigantyczny dystans.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w sumie tak samo jak i na żywo, bez pośrednictwa internetu ;) Ja jestem ostrożna, chyba już nawet za bardzo...

      Usuń
  10. Hmm... czyli nie tylko na blogach można spotkać dziwne indywidua... Ech, świat nam głupieje z prędkością światła. Podejrzewam już od jakiegoś czasu, że ten koniec świata w grudniu może przez przypadek nadejść :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszędzie można. Ile na żywo spotkałam, to głowa mała :) Ale przecież my jesteśmy mądre, więc równoważymy tę głupotę ;)

      Usuń
  11. No ale jaki czad! Wlasnie sie wypytywalam, czy warto sie tam zarejestrowac a tu Czerwona na S. sie zabawia ;P I teraz az sie boje, czy potrafie byc az tak wymagajaca jak Ty(do tej pory raczej nie bylam ;P)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale że ja wymagająca? Zresztą sama zobaczysz, tam się nie da być niewymagającym. Inaczej zjedzą Cię żywcem ;)

      Usuń
    2. No dobra, bylam , zobaczylam i... nie wiem czy w ogole chce sie w to bawic ;P Masakra! Juz sie stalam bardzo wymagajaca , a nawet nie bardzo mam czas przejzec co tam sie robi na tym portalu :D I faktycznie te teksty rozwalaja jak sie tak ciagle powtarzaja ;D

      Usuń
    3. Większość chyba bazuje wyłącznie na wyglądzie, niestety... Ale można znaleźć i fajnych ludzi. Po kilku etapach selekcji oczywiście ;)

      Usuń
  12. wow! jak to przeczytalam to az mialam ochote się zapisać ha ha;) ale nie chce cie martwic brat mojej koleżanki zapisal się tylko po to by zaliczac po kolacji jak to sie mówi, wiec miej się na baczności!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie mieszka w Poznaniu, to dam sobie radę ;) Haha, bo mało tam takich ;D

      Usuń
  13. Zapraszam Cię do zabawy: http://vois-la-vie-en-rose.blogspot.com/2012/11/liebster-blog-cd.html :)

    OdpowiedzUsuń