26 grudnia 2012

Zapalone!




Takie są właśnie te święta. Ogrzewające serce, rozjaśniające duszę, estetycznie smaczne. Co by się nie działo - od lat.

Chcieliśmy Gwiazdkę? No to jest!


A co przedstawia to zdjęcie? :) 

23 grudnia 2012

Szóste, nie ostatnie



Nie zapalam jeszcze świec, czekam na Gwiazdkę z Nieba. 
Taką prawdziwą, najcudowniejszą na świecie, najsilniej rozświetlającą i zwiastującą prawdziwe Dobro. 

Wierzę, że wkrótce zaświeci, dla nas wszystkich. 
Życzę Wam - i sobie również - byśmy ją dostrzegli, złapali i już nigdy nie pozwolili zblaknąć. 

Wesołych Świąt!

20 grudnia 2012

Bo gdyby

Piłam wino, zaraz wracam ;)

Hm, myślicie, że jutro naprawdę będzie koniec świata? Ja sądzę, że nie, bo zamierzam tu wstawić trochę zdjęć z ostatnich dni, a bez sensu by było je wstawiać, gdyby nikt ich nie miał obejrzeć. No i nie chciałabym żegnać się z życiem, mając kaca na głowie.

Nie ma to jak racjonalne argumenty, nieprawdaż? :D
Jeśli jednak ów koniec nadejdzie, wiedzcie, że fajnie było Was znać. Nawet Was nie znając ;)

15 grudnia 2012

Bywać

Wczoraj zapadłam w jakiś głęboki smutek, dlatego postanowiłam... poczytać wstecz samą siebie. Może to narcystyczne i megalomańskie, ale prawdę mówiąc chyba nic mi lepiej nie mogło poprawić humoru :D I nie chodzi tylko o te zabawne fakty z życia, o których nawiasem mówiąc już totalnie nie pamiętałam. Napisałam wszak też sporo motywacyjnych tekstów, które wynikały z potrzeby chwili i uzewnętrznienia swojego szczęścia czy spokoju duszy. Nawet nie przypuszczałam, że będę się ich potem kurczowo chwytać w momentach zwątpienia. Ale dobrze jest sobie przypomnieć, co tak naprawdę dla mnie samej jest najważniejsze. I że bywało dobrze - bywa dobrze - będzie dobrze bywać. 

I tego ostatniego chyba najbezpieczniej jest życzyć sobie w takim dniu :)

8 grudnia 2012

Smutki i radości - życie

Stwierdziłyśmy z dziewczynami, że życie jest znacznie trudniejsze, gdy jest się istotą myślącą, dlatego postanowiłyśmy totalnie się odmóżdżyć. Czyli puściłyśmy sobie playlistę disco polo :D Powątpiewającym we właściwy stan mojego umysłu zaręczam, iż oczywiście nie jest tak, że ja tę muzykę lubię. Nie cierpię do niej tańczyć (no może z wyjątkiem "Szalonej" ;P) ani nie słucham jej w celach koneserskich - ale gdy ma się doła na granicy dna i nic nie wskazuje na to, by dało się go prędko pozbyć, disco polo to najwdzięczniejszy towarzysz, słowo daję! Na wszelkie smutki i smuteczki do tej pory skutkowało "Co ty mi dasz" Miga oraz "Tarzan" Tarzan Boya. Niniejszym do obowiązkowego zestawu dołączam jeszcze "Straciłaś cnotę" Toples. Niech nikogo nie zmyli tytuł - to nie żadna podpucha, ta piosenka naprawdę traktuje o stracie cnoty :D
Ja pierdzielę, niech mi ktoś łaskawie wyjaśni, kto te pieśni wymyśla?? Ja najwyraźniej mało zdolna jestem, bo chyba bym nie podołała :D 

Ale żeby nie było, że karmię się samymi idiotyzmami, na swoją obronę odkrywam niniejszym fakt, że byłam na koncercie Lejdis bez Gentlemen. Grupa składa się z pięciu pań, grają fantastyczne, energetyczne covery rozmaitych piosenek i potrafią rozruszać chyba każde towarzystwo. Gdybym miała kiedykolwiek mieć wesele, to tylko z takim zespołem!

Z aktualności - zaliczyłam parę randek. Jedna była katastrofą, bo ja naprawdę lubię rozmawiać sama ze sobą, tylko niekoniecznie w towarzystwie... Ale to wcale nie tak, że go zagłuszałam! Po prostu gdybym nic nie mówiła, to byłaby kompletna cisza. Co ciekawe, chłopak proponował mi potem drugie spotkanie, więc najwyraźniej musiałam mówić z sensem :D 
Zaś jeszcze inny facet był... cudowny i słodki, i elektryzujący, taki w sumie w sam raz... tylko że nagle przestał być miły i czuły, a stał się zimnym gnojkiem. Podejrzewam schizofrenię czy coś równie krzepiącego, więc - choć nie bez żalu - skończyłam tę dziwną przygodę.

I tym sposobem nie muszę kupować żadnego nadprogramowego prezentu na święta ;)