20 grudnia 2012

Bo gdyby

Piłam wino, zaraz wracam ;)

Hm, myślicie, że jutro naprawdę będzie koniec świata? Ja sądzę, że nie, bo zamierzam tu wstawić trochę zdjęć z ostatnich dni, a bez sensu by było je wstawiać, gdyby nikt ich nie miał obejrzeć. No i nie chciałabym żegnać się z życiem, mając kaca na głowie.

Nie ma to jak racjonalne argumenty, nieprawdaż? :D
Jeśli jednak ów koniec nadejdzie, wiedzcie, że fajnie było Was znać. Nawet Was nie znając ;)

27 komentarzy:

  1. Nie będzie. Ja mam plany! ;D

    Tak że zaglądam do Ciebie jeszcze jutro przed wyjazdem i żegnamy się przedświątecznie, a nie przedkońcoświatowo ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też dobry argument :D Ale w Australii ponoć nadal żyją, więc to lipa jednak ;)

      Usuń
    2. Nie wiem czy już miał być, ale jak pisałam, wpadam się pożegnać. Może zdążę jeszcze zajrzeć przed stricte świętami, a jeśli nie, to życzę Ci spełnienia jeśli nie wszystkich, to najważniejszych marzeń. Pamiętaj - nie możemy być zbyt szczęśliwe, bo będzie nudno ;)))

      Usuń
    3. To prawda, ale może jednak trochę bardziej niż teraz? Da się? ;) Dzięki, ja w tym roku jestem minimalistką, zatem - wzajemnie :D

      Usuń
  2. przed końcem świata to ja bym chciała zdążyć wyjść za mąż, urodzić córkę, zmienić prace i wyprowadzić się ;D więc jutro nie może być Koniec ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam troszkę mniej skomplikowane potrzeby, ale i tak zadziałało ;)

      Usuń
  3. Nie, raczej końca nie będzie. :P Ale pomarzyć zawsze można...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomarzyć można chyba tylko póki się żyje ;)

      Usuń
  4. Wedlug mojej teorii koniec nadejdzie ukradkiem, na paluszkach, bedzie niszczyl wszystko systematycznie i podstepnie .... A takie wielkie "pierdut" to nie ... Za duzo filmow chyba ludziska ogladaja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, ale człowiek mimo woli zaczyna się zastanawiać. Ja w to nie wierzyłam, ale trochę się czułam nieswojo, bo naprawdę chciałabym jeszcze trochę pożyć. Nawet długo całkiem ;)

      Usuń
  5. Racjonalne argumenty są ważne - tak jak moja data ważności parówek sojowych. :P No i nadal żyjemy. :) Także czerwiec Cię nie ominie. :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  6. e no co ty, nie bedzie żadnego końca, nic nie stęka, ani nie huczy snieg spokojnie pada.. luz... ale jakby co tez milo było ciebie znać;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że się nie zdziwiliśmy i faktycznie nie było ;)

      Usuń
  7. Oj tam oj tam, jaki koniec świata znów :P

    OdpowiedzUsuń
  8. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. No i nie ma końca świata ;) Przynajmniej na to wygląda, bo dzień się jeszcze nie skończył :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki tam znowu koniec... nie po to bordową sukienkę kupowałam i pierwsze zakupki mieszkaniowe, żeby mi tu jakiś koniec miał być :P że nie wspomnę już o tych ciastkach w kartonie, bo co mają się tak zmarnować. Napijemy się razem wina, i wtedy niech się dzieje co chce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie! Nie chcę umierać pijana i szczęśliwa! ;)

      Usuń
  11. Nie będzie koniec świata. Przełożyłem. Świat nie może się skończyć zanim nie zobaczę Cię w fartuszku/koszuli. :D
    p.s. dobrze było Cię znać, nie znając Cię.
    hanibal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że ten fartuszek ma galaktyczną moc :D
      Ejże, Ty akurat troszkę mnie już jednak poznałeś ;)

      Usuń
  12. A ja przez ostatni kwartał opychałam się czekoladą, bo myślałam, że to i tak wszystko jedno... i żadnego końca świata! Ech, chyba trzeba mi więc wracać na dietę...
    Tubycie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej miałaś kilka szczęśliwych miesięcy ;)

      Usuń
  13. a to wczoraj był ten koniec świata tak? :D

    OdpowiedzUsuń