11 marca 2013

Mix

Zakochałam się w narciarskich spodniach. Chuj, że z jeżdżeniem pożegnałam się wieki temu ;) Nie wiem, co w nich jest, ale no normalnie wyglądam w nich okropnie sexy. Pewnie dlatego, że robią mi talię i grubsze nogi. Tak przynajmniej sobie myślę ;) I bo te szelki...! Uwielbiam.

W góry jadę. Na chwilę dosłownie i niedaleko, za miedzę, do Karpacza. Byłam tam już dwukrotnie, ani razu jednak nie dotarłam do Świątyni Wang. Doskonały powód, by jechać trzeci raz, nieprawdaż? ;) Znaleźliśmy z Jaskiniowym lokum, przy czym nasze wybieranie, z racji terminu poza sezonem, mogło przynajmniej odrobinę nawiązać do przypuszczalnego sposobu wybierania hoteli przez Paris Hilton - mianowicie na bogato, z wybrzydzaniem. Jeden pokój odpadł, ponieważ... na podłodze leżała niebieska wykładzina. Drugi - albowiem znajdował się w nim niewydarzony stolik :D Trzeci - bo nie posiadał aneksu kuchennego. Czwarty - gdyż miał dwa złączone łóżka zamiast jednego małżeńskiego :D Trzeba przyznać, że kryteria mamy całkiem praktyczne :) Na szczęście piąty okazał się niewybrakowany i wybrany ze względu na wielkie wyro i spadzisty dach. Teraz pozostaje tylko modlić się za pogodę. Chociaż w zasadzie... nieistotne ;)

 W sobotę byliśmy na imprezie. Gdybym szukała tam męża, to bym się chyba na miejscu powiesiła. Jeden koleś większość czasu stał z wydętymi wargami, aż miałam ochotę mu je wcisnąć do środka, bo się bałam, że zaraz mu nimi ślina kapnie na podłogę, tak się gapił na panienki. Inny przestał chyba dwie godziny w kącie pod ścianą, obserwując bez ślinotoku, za to z wyraźnym symptomem pt. jestem tajemniczy, mam 150 cm wzrostu i to dla was zaszczyt, że tu stoję, czekam, podchodźcie! Na tle wielu im podobnych tudzież pospolitych przeciętniaków o karkach grubości pnia dębu z Rogalina zdecydowanie wyróżniał się ktoś zupełnie niezwykły, absolutnie intrygujący, elektryzujący, można rzec. Czyli pan, który w tańcu oprócz standardowych wymachów kończynami... masował sobie piersi. No nie da rady tego inaczej opisać ani nazwać, po prostu je masował kolistymi ruchami, sugerującymi głębokie znawstwo tematu i zaawansowaną praktykę. Wiem, dobrze, że tylko swoje masował, co dowodzi zapewne klasy zawodnika, lecz sprawiło przy okazji, iż jebłam o glebę, mówiąc oględnie. 
Ogólnie poczułam się, jakbym brała udział w nagraniach do "Pamiętników z wakacji" czy czegoś równie fascynującego. Ciekawe doświadczenie :)

A właśnie. (Tzn. nie wiem, dlaczego "a właśnie", bo to nie ma nic wspólnego z "Pamiętnikami z wakacji", ale) ostatnio kupiłam sobie super bluzkę z nadrukowanymi trzema sowami. Cieszyłam się jak głupia, że mam wreszcie bluzkę z sowami, gdyż uwielbiam motyw sowy, nawet jeśli jest już passé (jest?), chodziłam pół dnia dumna jak paw i wszystkim opowiadałam o tej bluzce, zwłaszcza że kupiłam ją za chyba 10 zł.
Następnego dnia, gdy ją założyłam i obejrzałam się w lustrze, dostrzegłam, że domniemane sowy mają całkiem nie-sowie ogony. Czyli że kupiłam bluzkę z... kotami.
Ech. 
Ale i tak jest fajna ;)

30 komentarzy:

  1. widzę, że Jaskiniowy zaistniał;) to fajnie! narty.., tęsknię za schroniskiem i grzańcem iza nartami też.nie cos te sowy atakują mnie cały czas to pewnie aktualne;) koty ha ha ha;) za duz przebywasz ze roślinakmi to ci się... ;) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja nie na narty, bardziej na inne rozrywki ;) Z Jaskiniowym się docieramy, chwilami myślę, że jest super, a chwilami że to jednak nie to, zobaczymy. Wczoraj doszłam do czarownego wniosku, że w dupie z facetami, będzie co ma być, najważniejsze, żebym robiła jak najwięcej dla siebie, i tego się trzymam :D

      Usuń
    2. i bardzo dobrze, w gówno łatwo jest wdepnąć trudniej z niego wyjść, bo do smrodu mozna sie przyzwyczaić, patrz na mnie;) niech będzie co ma być buźka!

      Usuń
    3. Bo ja wiem, czy można... To chyba nie jest kwestia przyzwyczajenia, tylko strachu, że mycie okaże się zbyt trudne ;)

      Usuń
  2. ;-) Warto było tak długo czekać na kolejny wpis! Widzę że jesteś w formie. Rozśmieszyłaś mnie opisem tych weselnych indywiduów. Miłego wypoczynku ;-)

    :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą formą bym nie przesadzała ;) Mam trochę problemów na głowie, głównie zdrowotnych, moich i moich bliskich... Więc wypoczynek mi się należy, mam nadzieję, że z Jaskiniowcem nie będziemy się zanadto ścierać ;) A jak u Ciebie? :*

      Usuń
    2. Praca, szkolenie, przeziębienie, praca, szkolenie, praca, nauka...

      ;-*

      Usuń
    3. Jak dobrze pójdzie, to ja też w tym roku zacznę naukę :) Ale ciii!
      3maj sie, pozdro przedurlopowe :*

      Usuń
    4. Hihi, skąd ja to znam - ciągnie wilka do lasu... Doprecyzowując - aktualnie moja nauka to obowiązkowe szkolenia (kształcenie ustawiczne - punkty szkoleniowe)i nauka w związku z ewentualnymi nowymi zadaniami... Jak się uda, to pewnie znowu będę przeklinał swoje przeambicjonowanie, ale co tam - spróbować zawsze można...

      :-*

      Usuń
    5. Zgodnie z tradycją proszę: Trzymaj kciuki jutro rano!

      :-*

      Usuń
    6. I jak poszło?? Bo byłam w górach, gdy to pisałeś, a nie coś nam tam net nie działał za bardzo...

      Usuń
    7. W procesie rekrutacji na miejsce w fajnej pracy na umowę na zastępstwo byłem drugi na 6 osób. Zabrakło ciut, ciut. Cieszę się że dałem radę pogodzić to z pracą i zajść tak wysoko, następnym razem będzie lepiej!

      :-*

      Usuń
    8. Nooo, podoba mi się ten wiew optymizmu! Jasne, że będzie lepiej :) Ale to praca w zawodzie czy coś innego?
      Pozdrowienia zimowo-wiosenne :)

      Usuń
    9. Praca w zawodzie, i to bardzo mocno. Doprecyzowując - cieszę się, że dałem radę pogodzić przygotowania do rozmowy z pracą. Ostatnio dowiedziałem się, że oprócz zapewne większego doświadczenia u zwycięzcy, znaczenie mogły mieć i czynniki pozamerytoryczne ;-) Ale nie jest źle!

      :-*

      Usuń
  3. Daj znać jak wyjazd się udał ;) mam nadzieję, że okaże się owocny we wrażenia wizualno-poznawcze ;) czyli jednym słowem: Udanej zabawy! :)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Najważniejsze, że nie będę w pracy, o! ;)

      Usuń
  4. No to to łoże będzie (było?) świadkiem wielkich rzeczy :p.
    To gdzie Ty byłaś na tej imprezie? W jakiejś wiejskiej remizie, że taki asortyment facetów?:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej to nie jest domena tylko remiz :) Swoją drogą to są jeszcze w ogóle takie imprezy w remizach? :)

      Usuń
  5. Też uwielbiam spodnie narciarskę ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też z tego względu? :D Ja je uwielbiam jeszcze bardziej po tym wyjeździe - ciepłeeee :)

      Usuń
  6. Hm... masowanie sobie piersi... sooo hottt! Pewnie wszystkie były jego. Albo może wszyscy? ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zauważyłam wianuszka wielbicielek/wielbicieli, więc to chyba nie jest patent. Ale wszak taniec jest po to, by wyrażać siebie, więc może wcale mu o fanów nie chodziło ;)

      Usuń
  7. Sexy dziewczyna we wszystkim wygląda sexy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ech, przywieź no z tych gór trochę wiosny, co? ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wszystko jest tym czym się wydaje :D
    Tak filozoficznie o sowach, które są kotami. :D

    Uważąj na górskie trole :p

    hanibal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w ciemności kamień przemienia się w bizona ;P

      Usuń
  10. Polecam Karpacz, fajnie jest, aczkolwiek preferuję Szklarską Porębę i Zakopane :)

    OdpowiedzUsuń